Artysta to nie etykieta

10 lutego 2014
...

O roli nowych mediów, miejscu malarstwa w sztuce, etyce kuratorów i współczesnym rynku wystawienniczym rozmawiamy z malarką XYankąmierzejewską.

 

 

W pani pracach widać wpływ nowych mediów. Fotografii - bo kadry są często ”fotograficzne”, video - bo namalowała pani serię „drugie De eN A”. która czerpie inspiracje z migoczących na ekranach telewizorów pikseli...

 

Media mnie nie słuchają. Jestem wirusem, który niszczy wszystkie komputery, telewizory, sprzęt audio. Mam od pół roku telewizor, którego nie umiem odpalić. Może to dobrze, bo gdyby nie to, pewnie już dawno zajęłabym się filmem. Na serio – myślę, że każdy obraz świadczy o czasie, w którym powstał. Żyjemy w świecie zdominowanym przez elektronikę, dlatego wpływ mediów jest nieunikniony - i co za tym idzie - widoczny. Na studiach mi zarzucano, że maluję ze zdjęć - a jak mam malować ? Ze zdjęć malował już Degas. Dzisiaj nikt nie ma tyle czasu, żeby tygodniami pozować do obrazu. Dla mnie to jest oczywiste. Myślę, że wszyscy jesteśmy zawirusowani mediami i dobrze – eksploatujmy ten pomysł dopóki nas inspiruje.

 

W cyklu prac „ Pranie mózgu” krytykuje pani trend wystawiania „nowych mediów”. Czy rynek sztuki zapomniał już o malarstwie i promuje tylko nowe media?

 

Sprecyzowałabym, że mówimy o „rynku wystawienniczym” sztuki. Media są modne w galeriach. Seria „pranie mózgu” powstała w 2009 roku, wtedy miałam wrażenie, że w każdej galerii do której wchodzę leci video i wiszą na ścinach tylko słuchawki i żadnego malarstwa. Nic nie jest w stanie wyprzeć malarstwa. Malarstwo obecnie powoli wraca do łask. Kuratorzy zachwycili się mediami, ponieważ w obecnych czasach obowiązuje przekonanie, że bycie oryginalnym jest najbardziej poszukiwana cechą sztuki... To doprowadza galerie do obłędu szukania rzeczy dziwacznych za wszelką cenę... Niestety ten pęd spowodował, że wszędzie oglądać można tylko najbardziej dziwaczne rzeczy... Cokolwiek nakręci się na video, będzie bardziej „nowe” niż grafika czy malarstwo już przez samo użycie kamery, a nie płótna.

 

Czy to co widzimy w galeriach odzwierciedla stan, co rzeczywiście robią teraz artyści?

 

To co wystawia się w galerii to kwestia etyki kuratora. Na czym naprawdę mu zależy. Jakie kierują nim pobudki przy robieniu kolejnej wystawy. Czy kurator chce udowodnić, że w Polsce też mamy artystów, których można dopasować do trendów, na które teraz stawia zachód... np. też robią instalacje video... czyli najpierw ideologia – np. „nie odstajemy od zachodu” – Pompidou i Tate Modern pokazuje wideo to my też mamy takich artystów i ich zaraz wyciągniemy z dziury. A jak nie mamy to ich stworzymy – czyli sztuczne dopasowanie się do jakiegoś kryterium. Jeżeli kurator jest uczciwy to czujnie patrzy na to, co się rzeczywiście dzieje w jego środowisku.. Może powstają arcydzieła...z błota? Może ktoś robi stoły ze styropianu? – cuda! cuda, których nie da dopasować się do żadnych trendów... bo to jest sztuka. A sztuka wypływa z indywidualnych przeżyć jednostki. Sztukę tworzą pojedynczy ludzie – artyści.

 

Jak powinien w takim razie wyglądać rynek wystawienniczy?

 

Jest na świecie wielu ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i mówią to w rożny sposób. Według mnie nie ma innej drogi niż poznawać tych ludzi i robić im wystawy. Tak bym postępowała, gdybym była kuratorem. Tak robi dzisiaj Galeria Miejska we Wrocławiu. Od lat tak pracuje Galeria M Odwach. Pokazuje to, co jest dobre we Wrocławiu. To co tutaj artyści robią swojego. Każdy z nich proponuje siebie, czyli prawdę. I przez to jest ciekawy. Jeśli nastawimy się w wystawiennictwie na jakąś ideologię – możemy łatwo wpaść w pułapkę – bo obok może ktoś malować świetne obrazy, ale galeria będzie pokazywać denne wideo, bo ma wizję, że to muszą być nowe media. Klapki na oczach w żadnej dziedzinie nie przynoszą dobrych efektów.

 

Dlaczego jest tak dużo video w galeriach sztuki?

 

Jest cała grupa ludzi, którzy chcą być artystami – taką mają wizję siebie i w tradycyjnie pojętym malarstwie nie mieliby szansy, ale wideo czy fotografia po wprowadzeniu aparatów cyfrowych, kiedy wszyscy zaczęli robić zdjęcia wszystkiego – dała im taką iluzoryczną nadzieję, że robiąc jeden film mogą być artystami. Dziewczyna zrobiła zdjęcie swoich zakrwawionych majtek i świat oszalał. Pomysł, że każdy może stać się artystą, bardzo się niektórym podoba. Ktoś przez przypadek zrobił zdjęcie, kiedy skakał w wielkim płaszczu, świetne zdjęcie ! – osoba wyglądała jak latająca masa plasteliny – jak przedmiot – coś odrealnionego, niesamowitego – natychmiast zrobiono mu wystawę – a to było jego pierwsze i ostatnie dobre zdjęcie. Jeżeli ktoś ma potrzebę przykleić sobie etykietkę „artysta” - media mu zagwarantowały możliwość wejścia do tego, niegdyś, elitarnego klubu.

 

Łatwiej robić sztukę video niż malarstwo?

 

Malarstwo jest bardzo drogie, aby uczciwie je uprawiać, więc twórcy sięgają po nowe media, w których też się mogą zrealizować, a gdzie wystarczy komputer i słuchawki. To jest kwestia bilansu finansowego.

Komentarze