Wybór języka:
08.07.2015 - by oski de

Produkty, z którymi polecimy w kosmos...

Z Oskarem Ziętą, którego projekty brytyjski magazyn "Wired” nazwał "meblami przyszłości", rozmawialiśmy w kuluarach Galerii Wnętrz DOMAR (podczas "Nocy z Designem"), o tym jak postrzega dziś to, czym się zajmuje, i gdzie widzi przyszłość designu i marki ZIETA PROZESSDESIGN.

 

Beton czy stal?

Żelbet (śmiech).

Ulubiony kolor?

Powiedziałbym „czarny”, ale to też w zależności od sytuacji... biały... czarny... Generalnie nie mam ulubionego koloru. Bardziej moim ulubionym kolorem jest naturalność, naturalny materiał. To właśnie próbujemy w naszych produktach przekazywać. Mamy oczywiście pewną kolorystykę produktów, ale bardzo mocną część naszej kolekcji stanowią produkty, które są pokazywane w naturalnych kolorach. Stal, mosiądz, miedź, stal nierdzewna - to są te materiały, które u nas wiodą, a do tego dochodzą kolory. Kiedy na przykład pokazujemy sklejkę w produktach, w ogóle jej nie zamalowujemy. Nawet jej nie preparujemy. Naturalność jest dla nas szalenie ważna.

Najlepszy mebel, który stworzyłeś?

Rolowany profil stalowy. Oczywiście to nie mebel, ale to najlepszy produkt, jaki udało mi się stworzyć. Profil ten charakteryzuje się olbrzymim potencjałem ekspansji wolumetrycznej, do daje mu na przykład możliwości zaistnienia w kosmosie czy pod ziemią, w kopalniach. Inaczej mówiąc jest to profil stalowy o dostosowanym przekroju, który zrolowany jest na rolce. Niedawno byłem na prezentacji dużej firmy, która się chwaliła, że potrafi produkować 130-metrowe profile. Chodziło o szyny. A my potrafimy już dziś produkować profil zrolowany o długości 4 kilometrów...
Można tu sobie nieco rozwinąć wyobraźnię i wyobrazić sobie np. Castoramę, gdzie oprócz drewnianych profili, które są w sztandze – powiedzmy 3 metry maksymalnie – stoją rolki, z których sobie rozrolowujemy dokładny odcinek jaki potrzebujemy. Bez żadnych odpadów. Teraz , jak potrzebujesz profil np. 3,2 metra, to musisz kupić 4-metrowy albo 6-metrowy. I resztka tego profilu to jest odpad. W naszym koncepcie nie ma odpadów. Odcinasz tyle dokładnie, ile potrzebujesz.

 

 

Prostota, minimalizm czy kształty bioniczne?

Jedno i drugie w zależności od aplikacji, w jakiej stosujemy. Nie staram się siebie ani mojego teamu zaszufladkować w jakiejkolwiek formie. W naszych kolekcjach mamy zarówno formy bioniczne, formy wolne, formy dopasowane - tak jak Architonic Concept Space czy wiele naszych produktów. Z drugiej strony mamy bardzo systematyczny, prostolinijny, matematyczny Pakiet. Albo „Kolekcja 3+” czyli system wykonany z tych trzyplusowych płyt sandwichowych. Mamy tu matematykę co do milimetra, wszystko policzone. W FiDU jest inaczej - mamy wolność formy, formę bioniczną dopasowaną przekrojem.

 

 

 

 

Wzornictwo czy architektura?

Zacznę może od tego, że po Architekturze w Szczecinie otrzymałem stypendium architektoniczne i kontynuowałem edukację na chyba najlepszej w Europie uczelni, numer 3 a czasami numer 1 na świecie – ETH w Zurychu. To jest fabryka architektów, prawdziwych minimalistów. Tam miałem możliwość zastosowania w designie maszyn sterowanych komputerowo. Tam się zaczęło. Pojawiły się testy, ale testowanie w skali architektonicznej jest trudne, więc pojawiła się skala mała. I prototypowanie do testowania konstrukcji. Ostatecznie okazało się, że to testowanie można zamienić w ciekawy, fajny zawód, jakim się dziś param. Dziś nie wiem, czy jestem architektem czy projektantem wzornictwa przemysłowego, czy po prostu inżynierem, czy - jak też czasami bywa - artystą.

Co jest wg ciebie przyszłością designu?

Ekspansja wolumetryczna. Projektowanie produktów, które polecą z nami w kosmos.

Z czym kojarzy ci się Polska?

Z domem. Z rodziną.

A który kraj jest twoim ulubionym jako projektanta?

Japonia. I nie tylko ze względu na architekturę i design, ale.. a może w szczególności ze względu na jedzenie...

Jakie są obecnie najbardziej istotne trendy w designie?

Nie wiem, nie interesuje mnie to.

Kto jest twoim mistrzem?

O, jest ich zbyt wielu!... Jak mówiłem, nie staram się siebie zaszufladkować. Wymienię może kilku począwszy od mistrza Brauna poprzez Jeana Prouve, a ze współczesnych to bracia Bouroullec, Konstantin Grcic... Jest też wielu młodych projektantów, którzy pewnie nawet nie podejrzewają, jak oni nas, startych wyżeraczy, inspirują. Na każdych targach designu jest przestrzeń dla młodych i ja od tej przestrzeni zawsze zaczynam. Sam mam też wielu młodych, a już bardzo mądrych i inspirujących projektantów na School of Form w Poznaniu, gdzie wykładam.

Dobre wino czy zimna wódka?

Dobre wino.

A twój sposób na kreatywność?

Ciężka praca.

Największy grzech projektantów?

Copy/Paste.

Jeden z Twoich bardzo znaczących sukcesów to stołek Plopp - "polski ludowy obiekt pompowany powietrzem", ale mimo że stałeś się kontynuatorem polskiej tradycji ludowej, to polski lud chyba nie stał się twoim odbiorcą i klientem?

A zdziwiłbyś się, bo coraz częściej właśnie tak jest.

Odbiorcą moich produktów są generalnie ludzie z pasją. Czasami są to po prostu ludzie, którzy czują, że jest to coś innego niż większość produktów. Widzą, że jest to unikatowe. Ma jakąś nutkę technologii. Technologicznie jest twardym produktem, ale jednocześnie ma też pewną wrażliwość – taki „skin”, jakąś nową formę „skóry”...

Wracając do samego PLOPP-a, to rzeczywiście odniósł kilka znaczących sukcesów, choć to prosty stołek, taki właściwie przycupnik. Przede wszystkim dostrzeżony został przez ważne monachijskie muzeum Pinakothek der Moderne, gdzie został wprowadzony do stałej kolekcji, co było ogromnym wyróżnieniem.

 

 

Ostatnio stworzyłeś też linię mebli Pakiet, notabene z bardziej tradycyjnego materiału, ze sklejki drewnianej. Określiłeś ją jako „stworzoną do mieszkań studenckich, młodych małżeństw i małych start-upów”. Jak wyglądał proces projektowy Pakietu? Czy projektujesz pod pod kątem grup, czy też koncentrujesz się na technologii, materiałach, poszukujesz, robisz coś, co ci się podoba a dopiero potem zastanawiasz się, kto może to kupić?

My już długo siedzimy w tej branży. Wyszliśmy od architektury i już wielokrotnie rozmawialiśmy o odbiorcach w kontekście projektów architektonicznych i w kontekście przestrzeni wewnętrznych. I teraz będąc w przestrzeni designu, projektujemy i produkujemy meble właśnie dla tych osób i dla tych wnętrz, i dla tych budynków. Znakomitym przykładem jest krzesło „Rabarbar”, które powstało dla wrocławskiego baru „Barbara”.
Nie będę oszukiwał, że robimy badania socjologiczne różnych grup odbiorców, bo tak nie jest. I nie wiem też, w jakich firmach tak jest, bo pracowałem już dla kilku firm, w których też tak nie było.
Zatrudniamy zdolnych ludzi, którzy już dużo rozumieją, rozumieją siebie, swoje potrzeby i rozumieją odbiorcę poprzez architekturę, poprzez przestrzeń wnętrza, poprzez materiał, technologię i produkt w rezultacie. Dlatego rzadziej mówimy o odbiorcy, ale on jest równie ważny w całym procesie projektowym.
Można to wytłumaczyć jeszcze tak: jak uczysz się szkicować to zastanawiasz się nad każdą kreską, ale jak już szkicujesz to po prostu ręka jest szybsza od twojego mózgu. My już jesteśmy na tym etapie. W ciągu ostatnich 2-3 lat mieliśmy ponad 200 wdrożeń i jest to wynik w dużej mierze takiego „szkicowania”, w którym myśli się już całym ciałem, całym dorobkiem, w tym wiedzą o kliencie i o odbiorcy.

Jesteś przedsiębiorcą, firma się rozrosła – czy macie w swojej ofercie coś, co jest takim koniem pociągowym, produkt który robi lwią część obrotu?

Jest kilka produktów, które są szybsze i mocniejsze. Niektóre produkty potrzebują czasu, ażeby wejść na rynek. Jedne mniej, inne więcej. Generalnie staramy się projektować produkty ponadczasowe. Dlatego, jak już wcześniej powiedziałem, nie interesują nas trendy, staramy się tworzyć produkty, które będą cieszyć ludzi dziś, jutro i za sto lat.
Muszę jeszcze dodać ważną rzecz. Od jakiegoś czasu nie chodzi nam już tylko o design. Zahaczamy bardzo mocno o inżynierię i architekturę i tu zasadniczo widzimy swoją własną przyszłość.

Kiedyś powiedziałeś, że "Moją rolą jest projektowanie wydajnych procesów z użyciem innowacyjnej technologii, a estetyka i funkcja to jej pochodne". Co to właściwie znaczy, szczególnie jeżeli chodzi o funkcję?

Dam może przykład. Współpracujemy z firmą Holzano, która rozprowadza drewno kauri (ma ono 45 tysięcy lat!) i dla nich robimy konstrukcje do stołu. Jeżeli np. myślimy o konstrukcji płyt do stołu, to - nie oszukujmy się - funkcja jest bardzo prosta. Blat jest dosyć wysoki, ma 76 cm wysokości, ma też swoją grubość i spory ciężar. Wtedy do projektu wchodzimy my i zaczynamy tę naszą historię o konstrukcji i ultrtalekkości...

Poza tym często projektujemy obiekty, które mają funkcję jako dodatek. Mówiliśmy o stołku PLOPP. To przycupnik, na którym nie musisz siedzieć godzinę, aczkolwiek możesz. To taki taborecik, który używasz do przycupnięcia na chwilę. Jest bardzo szybkim produktem, bo ma otwór z góry, można go łatwo złapać, przenieść w inne miejsce, usiąść, zrobić konsultacje, odstawić. W biurze spisuje się rewelacyjnie. A do tego jest też obiektem, który cieszy oko. To też często jest ważna funkcja.

 

 

Ostatnio popełniłeś kilka mezaliansów projektując zestaw porcelany czy dekory do płyt meblowych. Czy to konsekwentna droga rozwoju twojej oferty, czy też coś, co się po drodze przydarza, bo masz markę, nazwisko i wiele firm chce z tobą coś interesującego zrobić?

To też... oczywiście, że tak jest, ale są to przede wszystkim ciekawe przygody z różnymi materiałami i technologiami. Po prostu tu ćwiczymy i kreujemy nowe rzeczy. Szkicujemy sobie, bawimy się tym.

 

 

 

Plany na najbliższą przyszłość. Coś nowego się zapowiada?

Wiele rzeczy. Teraz jeszcze jesteśmy zmęczeni projektem baru Barbara, który właśnie zakończyliśmy. Zrobiliśmy tam górę, przestrzeń office'ową, w której przekazaliśmy nasz system w ręce wielu projektantów i artystów, począwszy od Mariana Misiaka, Mowo Studio, Krzyśka Kubaska, Hanczar Studio... Jeszcze można wymieniać... To też było ciekawe doświadczenie, kiedy dajesz swój system i widzisz, jak inni układają te klocki w różnych przestrzeniach. Powstało tam wiele drobnych dodatków. Trochę ulepszyliśmy ten system. Przeszliśmy na inny materiał. Są to aspekty technologiczne, ale bardzo ważne, bo w tej chwili te produkty ważą 1/3 tych z poprzedniej kolekcji „tylko” z tego powodu, że przeszliśmy na aluminium. Produkty te można stosować wewnątrz lub outdoorowo.

 

 

Jesteśmy więc ciekawi kolejnych wydarzeń sygnowanych twoją marką. Na koniec zapytam: o czym jeszcze marzy Oskar Zięta?

O wolnym weekendzie.

I co w ten wymarzony wolny weekend będziesz robić?

Pojadę z moją żoną i z moim dziećmi na wyprawę rowerową.

No to w takim razie tobie i twojej rodzinie życzę udanej wyprawy w bardzo niedalekiej przyszłości i dziękuję za rozmowę.

 

(!!!)

Aktualnie produkty Oskara Zięty możesz zobaczyć na wystawie "Marki Dolnośląskie", która prezentowana jest do KOŃCA LIPCA 2015 (miesiąc dłużej niż pierwotnie planowano!) i można ją zobaczyć we wrocławskiej Galerii Wnętrz Domar na I. piętrze.

Zobacz >>> szczegóły ekspozycji "Marki Dolnośląskie".

 

 

Zobacz też stronę studia ZIETA PROZESSDESIGN, gdzie znajdziesz pełną informację produktową.

 

 

(oski de)

Oskar Zięta. Absolwent Architektury na Politechnice Szczecińskiej. Dzięki zagranicznemu stypendium mógł kontynuować naukę w Szwajcarskim Instytucie Technologicznym ETH w Zurychu. Od 2003 roku jako asystent naukowy na tamtejszym Wydziale Architektury w katedrze CAAD u boku prof. dr. Ludgera Hovestadta prowadzi swoje badania naukowe poświęcone cyfrowej technologii w obróbce metali. Efektem trwających już siedem lat badań jest FIDU (Freie Innendruck Umformung) – opracowana przez Ziętę technologia deformacji blachy od wewnątrz pod wpływem ciśnienia. W skutek tego właśnie procesu z dwóch identycznych, połączonych ze sobą kawałków blachy, pod wpływem ciśnienia powietrza lub wody, powstają niezwykłe formy. Stołek Plopp wyprodukowany przez duńską firmę Hay to przykład wykorzystania tej nowej technologi. Mimo iż wygląda jak plażowa zabawka, wykonany jest z blachy. Laserowo wycinane arkusze są spawane, a potem nadmuchiwane aż do uzyskania trójwymiarowej, wytrzymałej formy. Każdy egzemplarz stołka jest niepowtarzalny, ponieważ nad procesem deformacji blachy nie da się do końca zapanować. Oskar Zięta jest obecny na wielu festiwalach designu na świecie, jego produkty były wielokrotnie nagradzane, on sam – obok działalności projektowej – zajmuje się prowadzeniem swojego studia ZIETA PROZESSDESIGN i wykłada na uczelniach w Polsce i za granicą. (Bio na podst. zsah.blox.pl/2010/05/z-cyklu-tworcy-polscy-Oskar-Zieta.html)

0

 
 
  • Sztuka 
20.09.2017 - by Marta

W dniach 3–8 października odbędzie się 11. edycja Łódź Design Festival pod hasłem „OD.NOWA”. Podczas wydarzenia będziemy mogli (...)

13.08.2015 - by anna

Ponad 6 milionów widzów obejrzało w tym roku finał Konkursu Piosenki Eurowizji. Reprezentująca Polskę Monika Kuszyńska rywalizowała z (...)

21.07.2015 - by lena

Jak odbieramy zmienność i przemijanie? Czy takie tematy mogą stać się przedmiotem sztuki? Zapraszamy na spotkanie z wystawą (...)

08.07.2015 - by oski de

Z Oskarem Ziętą, którego projekty brytyjski magazyn "Wired” nazwał "meblami przyszłości", rozmawialiśmy w kuluarach Galerii Wnętrz DOMAR (podczas (...)

29.06.2015 - by oski de

Początkowo Bongo Design był dla Magdaleny Chojnackiej odskocznią od pracy komercyjnej i przestrzenią jej wolności twórczej. Teraz jej (...)

28.01.2015 - by oski de

- Chcemy, by Polska przestała kojarzyć się z wódką czy papierosami. Polski design ma dużo więcej do zaoferowania (...)

23.01.2015 - by oski de

Jan Mioduszewski malarz i znawca idei polskiej awangardy i konstruktywizmu, zajął się swoistym meblarstwem w przestrzeni artystycznej. Pisząc (...)

30.12.2014 - by jek

Zajmują się architekturą wnętrz, projektowaniem mebli i tkanin w krótkich seriach. W swojej pracy projektowej stawiają na funkcjonalność, (...)

12.12.2014 - by lena

Jeśli chcecie podarować najbliższym dizajnerski drobiazg, najlepiej sygnowany nazwiskiem znanego projektanta - kolekcja przedmiotów użytkowych NASZ może być (...)

12.11.2014 - by lena

Laureatem tegorocznej edycji konkursu make me! i zdobywcą głównej nagrody zostały Essi Johanna Glomb i Rasa Weber z Blond & (...)